Wędkarska higiena

Tekst nie jest bynajmniej o tym jak wrócić zdrowym
z wyprawy na ryby. Tekst mówi o tym jak łowiąc ryby nie stać się źródłem rozprzestrzeniania groźnych dla organizmów wodnych chorób.

Jak powszechnie wiadomo, chorują nie tylko ludzie. Większość organizmów żywych jest atakowana przez mniej lub bardziej groźne pasożyty. Nawet bakterie padają ofiarami wirusów. Tym bardziej zwierzęta (również rośliny) o bardziej skomplikowanej budowie.

Większość pasożytów nie powoduje zbyt groźnych objawów lub nadzwyczajnej śmiertelności w populacjach. Głównie dlatego, że w toku ewolucji i w wyniku wyścigu zbrojeń wiele organizmów wykształciło mniej lub bardziej doskonałe formy ochrony przed bakteriami, wirusami, robakami, grzybami. Zresztą, nie jest w „interesie” pasożyta powodowanie nadmiernej śmiertelności gospodarzy.

Problem zaczyna się gdy w naturze spotyka się patogen (zarazek) i gospodarz, którzy wcześniej nie mieli ze sobą kontaktu. Jest wtedy całkiem spora szansa na to, że układ odpornościowy gospodarza w ogóle nie rozpozna wroga, albo nie zadziałają inne mechanizmy obrony przed zarazkami, a choroba w szybkim tempie rozprzestrzeni się w całych populacjach.

Jest to duży problem ponieważ w dobie bardzo szybkiego transportu i przemieszczania się nie tylko ludzi, ale i zwierząt, choroby charakterystyczne niegdyś tylko dla konkretnych regionów, sieją spustoszenie w miejscach gdzie dotąd nie występowały.

Takich chorób jest dużo. Warto się skupić na dwóch z punktu widzenia wędkarzy najważniejszych.

Pierwsza choroba to tzw. racza dżuma. Jest to choroba związana z rakami ameryki północnej. Dla większości gatunków raków tam występujących jest zupełnie niegroźna. Natomiast na przełomie wieków XIX i XX przedostała się do wód europejskich wraz z wodami balastowymi w statkach. Szybko zaczęła się rozprzestrzeniać powodując w całej Europie masową śmiertelność rodzimych raków. Jakby tego było mało, wprowadzono niemal równolegle do wód Starego Kontynentu gatunek roznoszący tę chorobę – raka pręgowanego, który rozprzestrzeniając się (również poprzez przenoszenie do nowych zbiorników przez człowieka) powodował całkowity zanik raka szlachetnego i błotnego.

Wprowadzenie na początku XX wieku do europejskich wód raka pręgowanego znacznie przyspieszyło rozprzestrzenianie się raczej dżumy.

Wprowadzenie na początku XX wieku do europejskich wód raka pręgowanego znacznie przyspieszyło rozprzestrzenianie się raczej dżumy.

Druga choroba, o której warto wspomnieć to atakująca płazy chytrydiomykoza. Jest to choroba powodująca masową śmiertelność płazów na całym świecie i jest uznawana za jeden
z najważniejszych czynników powodujących masowe wymieranie płazów (płazy giną znacznie szybciej niż inne kręgowce). Grzyb, który ją wywołuje pochodzi najprawdopodobniej z Afryki gdzie współżyje bez większej szkody z żabami szponiastymi – gatunkiem, który jest jednym z bardziej popularnych zwierząt hodowanych w akwariach, jak również zwierzęciem laboratoryjnym. Płazy te hoduje się obecnie na całym świecie. W Europie pojawiły się pierwsze dzikie populacje (we Włoszech). W Polsce chytrydiomykozę jak dotąd stwierdzono w kilku miejscach. Być może preferowanie przez tego grzyba cieplejszego klimatu spowoduje, że nie rozprzestrzeni się znacznie, ale w połączeniu z ciepłymi zimami może bardzo pogorszyć sytuacje rodzimych płazów (i tak już nienajlepszą). Ponadto, organizmy chorobotwórcze szybko ewoluują i mogą łatwo przystosować się do nowych warunków.

Pierwsze stwierdzenia groźnej (zwykle śmiertelnej) dla płazów chytrydiomykozy dotyczą m.in. Polski gdzie wykryto ją na kilku stanowiskach u żab zielonych.

Pierwsze stwierdzenia groźnej (zwykle śmiertelnej) dla płazów chytrydiomykozy dotyczą m.in. Polski gdzie wykryto ją na kilku stanowiskach u żab zielonych.

Jak nie stać się roznosicielem chorób?

Wymienione wyżej choroby mogą rozprzestrzeniać się nie tylko przy bezpośrednim kontakcie żaba-żaba, czy rak-rak. Zarodniki mogą przez pewien czas pozostawać zdolne do infekcji na niedosuszonych woderach, siatkach i innym sprzęcie wędkarskim. Dlatego aby nie przyczyniać się do rozprzestrzeniania tych i innych (w tym rodzimych) chorób należy stosować się do kilku zaleceń:

  • dokładne suszenie wszelkiego sprzętu (siatki, wodery itp.) przed zmianą łowiska,
  • dokładne mycie sprzętu po powrocie do domu (w ciepłej wodzie),
  • w miarę możliwości wypłukanie w płynach dezynfekujących (np. tani i wydajny preparat Pol-Lena),
  • jeśli to tylko możliwe, suszenie sprzętu na słońcu (promieniowanie UV skutecznie zabija wiele patogenów, np. zarazki raczej dżumy),
  • unikanie łowienia na wielu łowiskach w ciągu jednego dnia, a jeśli się już to zdarza, jak najdokładniej wysuszyć sprzęt i jeśli to możliwe zdezynfekować,
  • należy pamiętać o całkowitym zakazie (zobowiązuje do tego regulamin PZW), używania jako żywych przynęt ryb nie pochodzących z łowiska (w tym ryb kupionych w sklepie). Warto dodać, że np. raka pręgowanego nie można w ogóle stosować jako przynęty.

Stosowanie się do tych kilku powyższych rad może znacznie spowolnić rozprzestrzenianie się groźnych chorób.

Update ze stycznia 2017: Obecnie istnieją już więcej niż przesłanki, że chytrydiomykoza powoduje znaczną śmiertelność w niektórych populacjach płazów i ma się w Polsce nieźle. Badania prowadzą naukowcy z Wrocławia, a wstęp do ich wyników można przeczytać w książce abstraktów V Studenckiej Konferencji Herpetologicznej, Wrocław 2016.str. 9.

Advertisements

2 thoughts on “Wędkarska higiena

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s