Ile człowieka w naturze? Czyli ochrona przyrody czynna i bierna

Poniższy fragment z wypowiedziami ministra Szyszki skłonił mnie do napisania, krótkiego tekstu o tym jak działa ochrona przyrody. Warto to wiedzieć, żeby nie dawać sobie wciskać ciemnoty.

„Rozpowszechniano informację, że Rospuda czy Puszcza Białowieska są miejscami, których nie dotknęła ludzka ręka, a to jest nieprawdą. To ludzie odpowiednio użytkowali te miejsca, tak, by je zachować w dobrym stanie. “To jest jeden z powodów, dlaczego nastąpiły zmiany w Radzie, pomijając to, że nastąpiła zmiana prawa” – mówił Szyszko. Podkreślił, że polskie dziedzictwo kulturowo-przyrodnicze, to jest pochodna użytkowania z przeszłości.”

Są to słowa, które na pozór mogą wydawać się mniej wtajemniczonemu czytelnikowi sensowne. Przemawia przez nie jednak głównie bełkot. Dlaczego?

Trzeba zacząć od tego, że w ochronie przyrody można wyróżnić dwa zasadnicze podejścia. Od razu zaznaczę, że obydwa są według obecnej wiedzy poprawne, ale stosuje się je w zupełnie różnych okolicznościach, a w skali kraju czy kontynentu, albo w znacznie mniejszej np. regionu, województwa, zwykle się uzupełniają, ale już w konkretnej lokalizacji, konkretnym lesie, jeziorze, łące, na ogół się wykluczają. Otóż przyrodę można chronić czynnie. Czynną ochronę stosuje się do siedlisk i ekosystemów, w których od dawna zaznaczała się ludzka obecność. Na tyle intensywnie, że bez działań ludzkich dane siedlisko nie mogłoby w danej strefie klimatycznej istnieć. Takimi są np. łąki, które bez koszenia lub wypasania szybko zarosłyby lasem, a obecnie również inwazyjnymi gatunkami roślin np. nawłocią kanadyjską. Ochrona czynna jest pogodzeniem się z faktem, że człowiek jak każdy inny organizm ma wpływ na środowisko i ten wpływ do pewnego stopnia jest akceptowalny. Co więcej, dla nas samych niezbędny, bo z samego lasu (który jest naturalnym siedliskiem w Polsce) byśmy mogli nie wyżyć. Toteż, tysiące hektarów są w Polsce chronione czynnie, albo poprzez użytkowanie takie jak było do tej pory (bez specjalnych procedur), albo poprzez wdrażanie odpowiednich zabiegów ochronnych tylko w celu zachowania konkretnej wartości przyrodniczej (łąki, murawy kserotermicznej itp.) jeżeli użytkowanie (np. koszenie) zaniknęło na danym obszarze. Drugim pomysłem na ochronę przyrody, chyba znacznie starszym jest ochrona bierna. Wynika ona z faktu, że ludzie w pewnym momencie zorientowali się, że prowadząc gospodarkę mogą doprowadzać do zanikania niektórych wartości przyrodniczych. Wycinając lasy, trzeba czekać setki lat na ich pełne odtworzenie (na ile ono może być pełne, to kwestia dyskusyjna), regulując rzekę pozbywa się jej unikalnego charakteru, wydobywając kruszywa zrównaliśmy z ziemią niejedną górę. Ochrona bierna wzięła się głównie z poczucia wartości i chęci zachowania choćby fragmentów przyrody jak najmniej zmienionych. Można zapytać, czy między ochroną czynną i bierną istnieje konflikt. Na ogół nie. Dużo zależy od celu ochrony i tego co chcemy mieć. Zwykle na terenach gdzie występują duże obszary łąkowe, las, choćby odnowiony tylko siłami natury, nie będzie mile widziany. Rzecz w tym, że w tej mozaice krajobrazowej wynikającej z naszego użytkowania ziemi zachowały się fragmenty niemal nietknięte, albo takie, które łatwo ocenić jako tknięte najmniej. Właśnie takim obszarem jest Puszcza Białowieska. Obszar, który był bardzo mało użytkowany. Był, ale znaczne jego fragmenty są nietknięte piłą czy siekierą, a już na pewno nie sadzeniem lasu. I tam ochrona bierna jest jak najbardziej na miejscu. Człowiek, faktycznie ukształtował fragmenty Puszczy Białowieskiej, ale te należą do tych mniej cennych. Ale i te warto chronić biernie, tzn. pozwolić przyrodzie na robienie co się jej podoba głównie dlatego, żeby niwelować wpływ otoczenia na te fragmenty najcenniejsze. W ten sposób w skali kraju, a nawet mniejszej bo woj. podlaskiego możemy mieć zarówno obiekty chronione czynnie (poza Puszczą) jak i biernie. I tak powinna wyglądać ochrona przyroda w skali kraju. Nie możemy wszystkiego chronić biernie bo musielibyśmy zniknąć, ale też szkoda ingerować w każdy kawałek ziemi. Warto dodać, że obiektów chronionych biernie jest skrajnie mało, a wiele z nich dopiero ma szansę na odtworzenie zbliżonych do naturalnych warunków przyrodniczych. Co do wspomnianej przez Szyszkę Rospudy, to tam nie chodziło o to czy jest to teren ukształtowany przez człowieka czy nie, tylko o to jaki wpływ na jego przyrodę (powtarzam, niezależnie od tego jak była kształtowana) miałaby planowana wówczas trasa. Jest to więc manipulacja, albo błąd w kojarzeniu faktów przez p. ministra. Drogi mają wpływ nie tylko na ekosystemy najbardziej naturalne, ale ich negatywny wpływ można obserwować nawet w agrocenozach, które są ukształtowane głównie przez człowieka. Z ostatnim zdaniem zacytowanego fragmentu w połowie się zgadzam, tylko i aż, bo polskie dziedzictwo przyrodnicze jest wypadkową ludzkiej działalności i obecności fragmentów przyrody, gdzie ludzka ingerencja była niska albo prawie żadna (a więc w przybliżeniu pierwotnych). Zresztą nie ma wypadkowej z jednej siły. Wypadkową liczy się z przynajmniej dwóch wielkości (o ile dobrze pamiętam lekcje fizyki).

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s