Dobijanie rzeki – przykład z Podkarpacia

„Dawno tam już nie wędkowałem z powodu działania ludzi z koszami oraz przez uregulowanie jej brzegów. I pewnie się tam już nie wybiorę z wędką bo chcę zachować wspaniałe wspomnienia z dawnych lat o dzikiej, tajemniczej i bardzo rybnej rzeczce. Wielka szkoda!!!”. To cytat z jednego z forów wędkarskich (link) na temat rzeki Mrowli na Podkarpaciu. Rzeka Mrowla nie ma szczęścia, podobnie jak wiele innych rzek. W tym jeden z jej dopływów – Osina.

W tym artykule opiszę pokrótce najnowszą historię jednego z jej odcinków. Około rok temu napisał do mnie w tej sprawie pan Jan Klimek, z prośbą o pomoc w interwencji.

Sprawa dotyczyła stwierdzenia licznych martwych osobników raków szlachetnych w tym niewielkim cieku. Biorąc pod uwagę różne możliwości, od raczej dżumy po czasowe zanieczyszczenie wody ustaliliśmy w oparciu o opinię astakologa, że przyczyną śmierci raków była najpewniej przyducha. Przyducha to zjawisko polegające na niedoborze tlenu
w wodzie np. z powodu wysokiej temperatury i niskiego stanu wody lub zmniejszonego przepływu. Co jakiś czas zdarza się naturalnie i populacje organizmów wodnych jakoś sobie
z nią radzą. Problem w tym, że w tej małej rzece przyducha nie miałaby prawdopodobnie miejsca gdyby nie nadmierny pobór wody w celu utrzymania plantacji borówki amerykańskiej powyżej stanowiska występowania raków. Pobór wody w czasie największych upałów i podczas apogeum suszy w 2015 na pewno nie był dobrym rozwiązaniem.
Co ciekawe, działka, na której znajdowała się plantacja była ogrodzona tak, że utrudniała dostęp do rzeki, co jest nielegalne. Po interwencji Pana Klimka usunięto ogrodzenie przy rzece. O konsekwencjach względem plantatora, który ma obowiązek utrzymania odpowiednich warunków w rzece, jeżeli pobiera z niej wodę nic nie wiadomo. Oczywiście, sprawa to trudna do udowodnienia. Nawet nie dziwię się urzędnikom, że nie mając przyczyny i skutku na tacy przyniesionej przez plantatora nie specjalnie zajęli się tematem. Choć powinni włożyć jakiś wysiłek w kontrolowanie przepływu wody w tym i podobnych miejscach.

Rok 2015 minął. Odpowiednie urzędy dowiedziały się o populacji narażonego na wyginięcie gatunku. Co w związku z tym? W tym roku postanowili wziąć się za wykaszanie koryta rzeki. W sytuacji, gdy powinno się robić wszystko, żeby warunki termiczne w rzece poprawić, np. zacienić brzegi drzewami i krzewami, Podkarpacki Zarząd Melioracji stwierdził, że nie tylko należy zrobić na brzegach angielski trawnik, ale uznał zapewne, że pozostawione w wodzie ścięte fragmenty roślin to nic złego. To nic, że gnijąc zaczną jeszcze pobierać tlen z wody
(a pracę zaczęli w dość ciepłym okresie). No cóż. Dobrze, że nie odmulili. Być może wtedy raczy problem w rzece skończyłby się raz na zawsze.

Pan Klimek podsumował nieszczęścia tego cieku z ostatnich lat:

1) odmulanie i nowe faszynowanie (jako powód podano dawno nie wykonywane zabiegi
i powstanie nowych budynków – wg mnie argumenty zupełnie nie trafione) rok pewnie 2009

2) wybudowanie nowego koryta rzeki pod autostradą (bez dbałości o organizmy wodne) – 2011

3) po pół roku – wysuszenie odcinka uregulowanego przez przekopanie przepływu do stawów – pozwolenie obejmowało 400 m , wysuszono 600 aby poprawić wykonany kanał – 2012

4) przebudowa uregulowanego odcinka przez nowego wykonawcę autostrady – cudem udało mi się zdążyć przed koparkami uratować ryby z zimowiska (przez pogonienie PZW do roboty ) – 2013

5) zatrzymanie przepływu na kilka godzin- praktycznie wysuszenie rzekli na odcinku
800 m przez zabudowanie przepływu  pod mostem,  w celu oczyszczenia uregulowanego odcinka przed oddaniem autostrady do użytku – większe ryby wylądowały pewnie na talerzach robotników – mniejsze zdechły lub zostały poranione przez uwięzienie w siatkach metalowych regulacji – widywałem takie pokaleczony ryby jeszcze przez 2 lata 2013

6) zeszłoroczne (2015) harce plantatora i PUMIUW

7) zima – właściciel nowej żwirowni postanowił koparką usunąć kamienne zaporki nieco spiętrzające wodę – bo wydaje mu się że 2 metry wody utrudniające wybieranie piasku to efekt wysokiego stanu wody w rzece – jak zmniejszy jej poziom o 10 cm to 2 m odpłynie !!!

8) tegoroczne koszenie.

A tonie koniec. Jak pisze p. Klimek:

„Rzeczka nie ma łatwo, ale najgorsze przed nami – pomiary gruntu  już się odbyły – budowa nowej drogi po linii rzeczki za 2 lata. Problem [z ochroną raka szlachetnego] zniknie.”

Fotografie: Jan Klimek

DSC_0108

Szczątki raków w Osinie po przydusze w 2015

DSC_0102(1)

Martwe raki szlachetne wyciągnięte z wody po przydusze w 2015.

20160624_165118

Tak według podkarpackich meliorantów powinna wyglądać rzeka (Osina w lipcu 2016).

Advertisements

2 thoughts on “Dobijanie rzeki – przykład z Podkarpacia

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s