Moja prywatna Vistuliada

O wprowadzeniu do bloga recenzji książek myślałem już dawno. Zawsze jednak były rzeczy pilniejsze, a poza tym jak ktoś już coś napisał, to po co o tym pisać? Dobre książki wymagają jednak propagacji, złe wypunktowania drzemiących w nich absurdów. Dlatego od dziś będę pisał o czym inni piszą i co mi się na ten temat wydaje.

Na pierwszy ogień idzie “Moja prywatna Vistuliada” Wojciecha Giełżyńskiego, wydana przez Iskry w 1983. Autor, znany dziennikarz i mniej znany sportowiec (i to jaki! Wioślarz) postanowił wyruszyć w podróż łodzią po Wiśle. Jak pisze chciał poznać Wisłę zanim zmieni ją “program Wisła”, który obecny rząd próbuje wskrzesić (oby nie!).

Autor daleki jest od radykalnego podejścia do ochrony rzek (tu się różnimy), ale też trudno znaleźć w jego dziele entuzjazm jeżeli chodzi o różnego rodzaju prace na Wiśle. Wydaje się, że żeglugę na niej wspomina z sentymentem, ale zawsze była to żegluga marginalna, a nawet gdy miała większe znaczenie przed wiekami to nie doprowadzała do drastycznych zmian w rzece i jej dolinie. Mimo to sprawy gospodarowania na Wiśle stara się przedstawić obiektywnie (choć jak sam zaznacza, książka jest całkiem subiektywna) przywołując rozmowy z ludźmi mieszkającymi nad rzeką oraz zajmujących się gospodarowaniem wodami.

Poza historyczną wartością tekstu, który przypomina nam, że Wisła była w górnym odcinku jeszcze nie tak dawno niczym więcej niż ściekiem, to co ujmuje to gawędziarski charakter, ale oparty na faktach. W książce padają nawet nazwiska ludzi i aż chce się ich odnaleźć, o ile żyją.

Jako chłopak wychowany nad Wisłą, nad Wisłą mieszkający i bywający w różnych miejscach z nią związanymi miałem wielką frajdę dowiadywania się o miejscach sobie znanych (niektóre się już inaczej nazywają). Polecam zatem tę książkę jako opowieść, w której można, być może, znaleźć jakiś kawałek siebie, nawet jeżeli nad Wisłą się nie bywa, bo znaczenie Wisły przedstawione w książce sięga znacznie dalej niż granice jej doliny, a nawet zlewni. Czyta się ją dobrze, nawet bardzo dobrze. Polecam szczególnie, że ten rok został ogłoszony Rokiem Wisły. Przyjemnej lektury!

Advertisements

One thought on “Moja prywatna Vistuliada

  1. Gorąco w takim razie polecam lekturę, jeśli nie znana, Zygmunta Glogera “Dolinami rzek. Opisy podróży wzdłuż Niemna, Wisły, Bugu i Biebrzy”. Wciągająca lektura dla każdego zainteresowanego dziedzictwem historycznym i przyrodniczym Polski. Znakomity jest np. fragment opisujący lasy dębowo-lipowe na Litwie czy opis spływu Wisłą, nawiązujący do renesansowego “Flisa” Sebastiana Klonowica.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s