Dlaczego rzuciłem wędkarstwo?

Właściwie mógłbym na to pytanie odpowiedzieć najkrócej i najszczerzej jak się da, że zwyczajnie, z braku czasu. Od kilku lat nie łowiłem ryb, poza wypadem z dzieckiem na pozaobwodowy zbiornik odławiać sumiki amerykańskie i obce złote karasie. Jednak im więcej czasu mija od ostatniego zaangażowanego wypadu z wędką, tym bardziej zniechęca mnie myśl o powrocie do tego hobby.

Powodów, dla których według mnie nie ma się co pchać z kijem nad wodę jest kilka. Pierwszy to niechęć do napędzania wędkarskiego biznesu, infrastruktury i często szkodliwych zwyczajów. Płacąc składki do PZW czy dowolnego towarzystwa wędkarskiego wspierałbym m.in. zagospodarowanie wód, które w wielu wypadkach sprowadza się do pokazowych wręcz zarybień. Zarybienia te nie zawsze są zgodne ze sztuką np. zarybianie gatunkami nierodzimymi dla danego dorzecza (np. zarybianie lipieniem Wiercicy), zarybianie małych i średnich zbiorników powyrobiskowych karpiem i amurem, które skutecznie zwiększają negatywne efekty eutrofizacji wód. Wędkarze przekształcają też wody na inne sposoby, np. ładując do wody tony zanęty, przyspieszając eutrofizację wód ale też ingerując w łańcuchy troficzne danych miejsc (tak, są na to dowody naukowe). Dalej, uważam, że zdobywanie mięsa w sposób, który powoduje, że nakłady energetyczne (ale też finansowe), są niewspółmierne do korzyści jest zwyczajnie nieetyczne. Wyprawy wędkarskie kosztują produkcję sprzętu, zanęt, przynęt a te odleglejsze mają spory ślad węglowy związany z paliwem zużytym na wyprawę (im dalej tym gorzej). Tak, oczywiście jest i no kill. Ale to już w ogóle łowienie tylko dla łowienia, dla samej przyjemności, a według mnie zawsze trzeba pytać o granicę, gdzie moja przyjemność przestaje być obojętna dla środowiska. Do tego wszystkiego dochodzą kilometry żyłek i setki haczyków lądujących na setki lat w wodzie i stanowiących zagrożenie dla wodnej i wodno-lądowej fauny. Warto pamiętać, że jedna śrucina ołowiana może zabić średniej wielkości ptaka, albo przynajmniej spowodować poważne zatrucie.

We współczesnym świecie, jedyny model wędkarstwa jaki jest dla mnie uzasadniony, to gdy ktoś mieszka blisko wody, łowi ryby dla mięsa i jest w stanie złowionymi rybami zastąpić rybie białko, które w innej sytuacji musiałby kupić. Dlatego z dużą sympatią patrzę na starszego pana ze spławikiem z pióra, który zabiera 20 płotek do domu.

Nie chciałbym oczywiście, żeby odczytać ten tekst jako antywędkarski w ogóle. Doceniam część działań związanych z ochroną wód, interwencjami w przypadku niszczenia przyrody itp. Zachęcam jednak każdego do tego, żeby podjął się refleksji na ile właśnie wędkarstwo jest mu w życiu potrzebne i czy nie można znaleźć mniej odbijającego się na środowisku sposobu obcowania z przyrodą.

Małe rzeki są na Patronite. Jeżeli uważasz, że mój blog jest ciekawy i przydatny możesz mnie wesprzeć niewielkimi datkami.

Na kamieńcach

To, że nie można wejść do tej samej rzeki wiedzą pewnie wszyscy. Ja zaryzykuję stwierdzenie, że tak naprawdę może być niekiedy trudno stanąć na tym samym brzegu rzeki.

O tym, że rzeka to twór dynamiczny, wie chyba również każdy, kto nad wodą bywał więcej niż przejeżdżając samochodem przez most.

More

Rumosz drzewny w rzece

Naturalna rzeka to zestaw pełen mikrosiedlisk. Niektóre wynikają z tego jak płynie woda i jakie elementy hydromorfologiczne się w niej tworzą, inne to elementy obce, które z różnych powodów w wodzie się znalazły. Elementem, który najczęściej nie pochodzi z wody, a w naturalnych rzekach występuje, jest rumosz drzewny. Rumosz to po prostu wszelkie kawałki drewna jakie znajdą się w wodzie.

More

Jak płynie rzeka

Elementy hydromorfologiczne, o których od jakiegoś czasu pojawiają się teksty na Małych rzekach mają wyraźny wpływ na to jak płynie woda. Jest tu pewna wzajemność – to jak płynie woda ma też wpływ na to jakie elementy pojawią się w rzece.

Zróżnicowanie przepływów ma też duży wpływ na to jakie w danym cieku żyją organizmy, a wyższa różnorodność typów nurtu może być źródłem dużej różnorodności organizmów. Warto przyjrzeć się kilku rodzajom przepływów w rzekach.

More

Z czego składa się rzeka… Ploso, kocioł, rynna, płań

Naturalna rzeka jest tworem bardzo dynamicznym. Woda nigdy nie płynie w rzece prosto. Nawet gdyby stworzyć od podstaw rzekę w postaci prostego kanału, na terenie o jednorodnym i łagodnym spadku, na jednorodnym podłożu i w otoczeniu pozbawionym urozmaiceń rzeźby po pewnym czasie wytworzyłaby meandry, których promień będzie zależny w dużej mierze od szerokości koryta. Po pewnym czasie w okolicy rzeki z meandrów powstaną starorzecza, po kilku cyklach tworzenia meandrów część starorzeczy powtórnie połączy się z rzeką tworząc np. zastoiska boczne.

More

Monitoring gatunków zwierząt

Miło mi poinformować, że dostępny jest już w wersji internetowej podręcznik “Monitoring gatunków zwierząt. Przewodnik metodyczny. Część IV. Biblioteka Monitoringu Środowiska. Inspekcja Ochrony Środowiska”. Znalazło się w nim miejsce dla kilku gatunków związanych z mniejszymi i większymi rzekami oraz innymi wodami (rak, pijawka lekarska, bóbr, wydra). Miałem też przyjemność współredagowania tej publikacji i współautorstwa jednego z rozdziałów. Ze względu na dobre opisy biologii gatunków może być interesujący nie tylko dla osób zajmujących się badaniami monitoringowymi.
http://siedliska.gios.gov.pl/pdf/publikacje/przewodnik_metodyczny_zwierzeta_4.pdf

Ilość asfaltu miarą postępu

O jak ładnie ten asfalt pęka. Tyle pieniędzy wydane na umocnienie skarpy gdzie wystarczyło wyciąć tarninę i inne większe krzaki chyba będzie chłonąć następne pieniądze na zabezpieczanie przed osuwaniem się ziemi. Komu przeszkadzała gruntowa droga, po której dało się bez problemu jechać nawet kolarką? Asfalt rządzi na gruncie, a w głowach decydentów chyba już tylko beton. No i jeszcze te stylowe ogródki poniżej. Jak mało co pasujące to klimatu polodowcowej nadwiślańskiej skarpy.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.864482523672351.1073742045.222742054513071&type=3

Czy potrzebujemy zarybiania?

Poniżej kilka refleksji dotyczących akcji zarybieniowych. Pochodzą one z komentarza jaki napisałem pod postem jednej z organizacji wędkarskich, informującym o przeprowadzonym zarybianiu lipieniem Warty i Wiercicy. Temat zarybiania postaram się jeszcze poruszyć niebawem i bardziej rozwinąć, również w ogólniejszym kontekście.

More